|
J 1,29-34
Nocą lub gdy panuje półmrok, trudno nam rozpoznawać sylwetki znanych
osób. Niekiedy nawet i w jasny dzień mijamy przyjaciół na ulicy i ich nie
zauważamy. To przykre uczucie, gdy bliski nam, stary już człowiek, patrząc,
pyta się: „czy my się znamy?” lub widząc nasz uśmiech zastanawia się: „ja cię
skądś znam…”
Jan Chrzciciel zauważył zbliżającego się Jezusa. Nie miał
wówczas najmniejszej wątpliwości kim jest Ten, którego widzi. Wiedział od razu,
że to „Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Miał świadomość relacji, jaka
panuje między nimi: że Jezus jest wyższy godnością, i że jest wcześniejszy niż
on. Cała posługa Jana miała na celu przygotowanie ludzi na objawienie się
Jezusa.
Słowa świadectwa wypowiedziane przez Jana przypominane są
w czasie każdej mszy. Słucham ich wielokrotnie i nie słyszę, patrzę, a nie widzę.
Ciężko mi dostrzec prawdziwego Boga, który jest przede mną; patrzę Mu w twarz z
niemym pytaniem starego człowieka: „czy ja Cię skądś znam?” Chyba trzeba uznać,
że jestem jak poganin: daleki i nieczuły na obecność Boga. Może dopiero wtedy,
wyznawszy swą niewiarę, będę zdolny otworzyć się na Tego, który został
ustanowiony jako „światłość dla pogan”.
Bóg jeszcze nie dotarł na krańce ziemi; świat, który jest
we mnie, nie został Mu poddany, bo nie ujrzałem jeszcze Boga w prawdzie. Tym
bardziej więc nie sposób dać świadectwa o Kimś, kto jest niezauważany.
Boże, otwórz me oczy. Chcę Cię widzieć, chcę Cie
rozpoznawać, a wtedy będę zdolny objawiać Ciebie innym i pełnić Twoją wolę.
ks. Przemek Krawiec SAC
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|