|
komentarze do Ewangelii
|
VIII niedziela zwykła rok A |
|
Komentarz do niedzielnej Ewangelii
VIII
niedziela zwykła rok A
Mt
6,24-34
W
dobie kryzysu, gdy słyszymy o tym, że bankrutują całe państwa, że nasze
przyszłe emerytury wcale nie są pewne, gdy tak trudno o pracę, którą w każdej
chwili można stracić, pojawia się lęk. Próbujemy sobie zapewnić bezpieczną
przyszłość i w miarę dobrą stabilizację. Stajemy się więc panami samych siebie,
roztaczamy kontrolę nad sobą i bliskimi,
by poczuć się komfortowo i spokojnie.
Zdaje
się, że dla Boga nie ma już miejsca, skoro wszystko sami musimy zaplanować i
przewidzieć. Nasza gospodarność, przezorność, zapobiegliwość jest niekiedy
niczym innym jak zakamuflowaną niewiarą i nieufnością. Zachowujemy się, jak
byśmy byli sami na tym świecie, nie mogąc liczyć na nikogo.
Zamartwiamy się więc o
życie, co będziemy jeść i pić oraz o ciało, w co będziemy się ubierać, gdzie
mieszkać. Zabiegając o wszystko, ze strachu: bo ‘czasy niepewne', tracimy
zwykłą radość życia. Jednocześnie odbieramy Bogu możliwość zatroszczenia się o
nas. Nie dajemy wykazać się Temu, który nas stworzył i doskonale wie, czego nam
potrzeba.
W
naszym kraju nie zdarza się już, by ktoś umarł z głodu lub pragnienia. Ludzie giną
natomiast z braku wiary, z poczucia opuszczenia i z lęku; odbierają sobie życie
bo utracili nadzieję. Jezus przekonuje nas, byśmy się nie bali o jutro, bo
dzień jutrzejszy sam zatroszczy się o siebie. Tym co powinno pochłaniać naszą
uwagę jest odnajdywanie woli Bożej w dzisiejszym dniu. Zawsze liczy się to, co
jest ‘Teraz', bo to właśnie teraz Bóg i Jego królestwo mogą się stawać naszym
udziałem.
Kiedy
poddamy się z ufnością Łaskawemu Bogu, jesteśmy w stanie wiele znieść: trudów i
doświadczeń. Naprawdę można być szczęśliwym nie mając prawie nic, a wszystko
mając u Boga.
Proszę
Cię Panie, bym umiał Tobie zawierzyć; odbierz mój strach o przyszłość, bo
pragnę żyć w wolności dziecka Bożego.
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|
|
|
VII niedziela zwykła rok A |
|
Komentarz do niedzielnej Ewangelii
VII
niedziela zwykła rok A
Mt 5,38-48
Kiepski to interes: wydać grube pieniądze na nową
autostradę, którą już po miesiącu trzeba remontować. Płacąc oczekujemy, że
produkt, który kupimy będzie najlepszej jakości. Złość bierze, gdy ktoś
nadużywa zaufania i robi nas na szaro.
Taka jest logika
ekonomii, reguły tego świata. Dziwić więc może, jak nieżyciowy jest Pan Jezus,
który poleca, by jego uczniowie dali się robić na szaro i jeszcze czerpali z
tego radość. Bo czym jest przykazanie miłości nieprzyjaciół jeśli nie permanentną
zgodą na to, by dać się wykorzystywać. Można nam naurągać, zranić nas, można
okradać, mówić kłamstwa na nasz temat, a my chrześcijanie...? Zawsze odpowiemy
miłością.
Sensu w tym nie ma - ludzkiego sensu. Jest za to Boża
doskonałość. Bóg bowiem co dzień stwarza świat zarówno dla dobrych jak i dla
złych; sprawia że słońce opromienia twarze świętych oraz mrocznych ludzi. Bóg
nie jest handlarzem miłością - On jest samą Miłością (pisaną przez duże ‘M').
Dlatego i my nie mamy traktować dobra i miłości jako waluty, za którą kupimy
sobie przyjaciół, dobrze się ustawimy w życiu, która nam zapewni pomyślność.
Miłość, aby być prawdziwą, musi być bezinteresowna. Cóż to za wielki wyczyn
pozdrawiać wyłącznie swoich bliskich i kochać tych, którzy nas kochają.
Zdecydowana większość ludzi, kierując się psychologiczna zasadą wzajemności,
tak postępuje.
Łatwiej byłoby wrogów przekreślić, postawić na nich
krzyżyk i rzucić piekłu na pożarcie. Lecz to nie rozwiąże problemu zła w
świecie, a nas uczyni współwinnymi. Zadaniem jakie stoi przed nami jest
przemodelować świat i zwyciężyć zło. Innego zaś lekarstwa na grzech i zło nie
ma - tylko Boża miłość, którą my rozrzutnie będziemy rozdawać. Szalony sposób
na ocalenie: modlić się za nieprzyjaciół; w sercu błogosławić (czyli dobrze
życzyć) tym, którzy nas krzywdzą; nie potępiać prześladowców - przebaczać. Nie
muszę z wrogów czynić swoich przyjaciół - tego nikt nie wymaga. Ale w sobie mam
zabijać wrogość i złość.
Tylko taka miłość przyniesie światu ulgę i go uspokoi. Boże, o nią Cie dziś proszę, dla siebie i
dla moich kochanych nieprzyjaciół.
ks. Przemek Krawiec SAC
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
| |